Kiedyś to były czasy…23 lata spędziłem za “sitkiem” w kilku stacjach radiowych…ale teraz nie ma już czasów i pracuję w najlepszym wydawnictwie językowym. Generalnie wciąż gadam, ale dla mniejszego grona i często po angielsku :) Zawodowo zajmowałem się też montażem audio, ale jak już pisałem, teraz nie ma czasów :)
Generalnie łapię się każdego zajęcia, bo staram się utrzymać Jeepa GC 4,7 V8 o wdzięcznej nazwie Złomek! To powód mojego szczęścia i wielkiej frustracji, ale nie zamienię go na żadną inną terenówkę. Chyba jestem takim niezdiagnozowanym masochistą, a Jeep daje mi odpowiednią dawkę cierpienia i przyjemności jednocześnie. Przed Jeepem były motocykle, ale kiedyś zderzyłem się z tak zwanym TIR-em i po kilku latach dojrzewania (psychicznego, bo głupi ma zawsze szczęście i fizycznie nie ucierpiałem za mocno) postanowiłem zamienić 2 kółka na auto 4x4. Kocham duże silniki – to też dowód na to, że mogę być masochistą, bo nie dość, że dużo palą to są jeszcze drogie w serwisowaniu :)
Moją pierwszą imprezą offroadową była „200 pieczątek w 24 godziny” w Nałęczowie na Lubelszczyźnie w 2017 roku. Byłem tam z kamerą i od pierwszego błota poczułem, że lubię się uświnić. Przez kolejne lata walczyłem jeszcze z pasją motocyklową, ale po narodzinach drugiego dziecka zacząłem dojrzewać – spokojnie, proces wciąż trwa!
Z Kosynierem jestem związany od początku 2024 roku. Na razie tylko jako autor części materiałów video i audio, ale dojrzewam do startu w rajdzie w barwach Kosynier Team. Podobno Waluś zamówił już kombinezon dla mnie, ale jeszcze nigdzie nie widziałem takich dla facetów w ciąży :)
Zresztą kombinezon to najmniejszy problem, bo znowu przedni most wyje…
OSIĄGNIĘCIA
- Dumny tata - Syn
2014
- Dumny tata - Córka
- Moja dziewczyna - stała się moją “byłą”, bo w końcu wzięliśmy ślub
- Chwilę po ślubie - podjęliśmy wspólną decyzję o sprzedaży motocykla…
2018
- Samodzielna decyzja - o kupnie Jeepa GC 4,7 V8
- Zrozumiałem - że to nie ja podjąłem wszystkie wcześniejsze decyzje
2020
- Dołączyłem do Kosynier 4x4 - tym razem decyzję podjął Zarząd i Członkowie Stowarzyszenia
- ale nie mam pewności.. - czy moja żona nie miała w tym swojego udziału :)